niedziela, 21 czerwca 2015
Zamieć
Popękaliśmy, chłopcy i dziewczyny - jednych
te wstrząsy zmiotły do ostatniego paprocha,
inni wyprowadzili się z siebie w pośpiechu.
Zeszli się najniżej, jak mogli i ukryli tam, gdzie
horyzont nie odwraca się do nikogo plecami.
Podobno jest takie miejsce, o którym mówią,
że tylko tutaj odprawia się samoleczenie.
Każdy drąży swój własny tunel i przechodzi
na drugą stronę, niosąc w sobie ćmiący ból;
taki, co jednak coś zabija, ale wciąż jest czucie
i puls. Umarło w nas tyle, że można z tym jeszcze
żyć. Uprawiać teatr kukiełkowy i zbierać oklaski.
czwartek, 11 czerwca 2015
Niczego
Nie było mnie tam, ale czuję słodki
zapach. Tak powinna pachnieć
trucizna. Można zażyć
ze smakiem,
pięknie zanikać na
własnych oczach
zamiast udawać, że nic się nie chce.
Jakie to życie jest krępujące.
wtorek, 9 czerwca 2015
Kocioł
Alfabet oszalał – jak w takim stanie
można wypowiedzieć swoje pierwsze
w życiu słowo od początku? Usłyszeć.
Przepychanki są takie dziecinne.
Odebrać prawa, których się nie miało
i rządzić pustką. Spróbuj wyjść z tej
próżni, zacznij się od nowa i zawróć do A.
Czasu coraz więcej, tylko bardziej obcy,
gania cię po kątach zziajany i zły;
oboje na smyczy, obgryzamy kości.
To nie jest spowiedź, to jeszcze nie grzech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)