środa, 23 września 2015

Ryszard Będkowski - Pustostan

 (Jeszcze się tu pokręcę)

    
     Tytuł sugeruje aby najnowszy tomik wierszy Mirki Szychowiak potraktować jak testament i poetycką instrukcję dla zebranych nad…, ot tak na wszelki wypadek. Poetka postanawia rozprawić się lirycznie ze sobą - człowiekiem, matką, poetką, żoną, obywatelką i tymczasową użytkowniczką tego świata. Próbuje poukładać się również, a może przede wszystkim, z wnętrzem własnego ciała już teraz za życia. Zagłębia się i bada, a nade wszystko wsłuchuje w jego odgłosy. „Pogrzebałabym raczej w tym, co się nam odbija, pod skórę wpełza i panoszy” ( Cel pal ) W wierszu Spadek napięcia zadaje pytanie „Co się tutaj dzieje, co jest we mnie grane?” i postanawia „Do środka wejść, z rusztowania żeber / pilnować rytmu i być naocznym / świadkiem wszystkich pęknięć” ( pogłos ). I chyba najbardziej chodzi w tych wierszach o owe pęknięcia, które w poetycki sposób próbuje diagnozować i nazywać.
     Ciało zajmuje w tych wierszach miejsce szczególne, jest domem, powłoką; wielowarstwowe i tajemnicze, a czasem wręcz autonomiczne, jak w wierszu obok. Dom w poetyce Mirki Szychowiak ma więc znaczenie wielorakie, jest miejscem specyficznego azylu, którego bezpieczeństwo jest nieustannie zagrożone, również, a kto wie czy nie najbardziej, od wewnątrz. Dom jest przestrzenią zagubienia.
     Jeszcze się tu pokręcę to w dużej mierze liryczne studium samotności, zawiedzionych nadziei, rozgoryczenia i egzystencjalnego lęku. To próba poetyckiego definiowania i oswajania strachu, jak np. w wierszu pt. koło, symbolu osaczenia, zapętlenia, w sytuacji, w której potencjalna ofiara, wbrew swej woli, ostatecznie może stać się katem. Rozpoznawalny język wierszy często służy oswajaniu grozy i absurdu rzeczywistości: „Święta Katastrofa, patronka czterołapych” ( dawca ),  „wszędzie grasują seryjne ofiary, wychodzą z bram pochylone, uległe jak biedne kurwiątka, których się nie posuwa”( koło ). Tak określona dykcja znosi płytką i miałką czułostkowość, której Mirka Szychowiak uprawiać nie ma zamiaru.
     Poetka unika też niebosiężnych rejestrów abstrakcji, bowiem język poetycki Jeszcze się tu pokręcę jest konkretny, zarówno w warstwie obrazowej jak i narracyjnej. Budowanie wierszy z elementów zgoła nie-poetyckich, momentami wprost kolokwialnych, to już rozpoznawalny znak firmowy poetki. Jednak taki żywiołowy, zmysłowy język, specyficzne flow, ta nieustanna jazda po bandzie wymaga nie tylko odwagi, ale też umiejętności, aby artystyczne piruety nie zakończyły się nie mniej efektownym upadkiem.
     W Uwagach o wysokim stylu Adam Zagajewski przestrzega: „W stylu niskim i dosadnym zdarza się nieraz… błąd trywialności. W stylu wysokim natomiast… błąd pretensjonalności. Pisarze posługujący się tymi językami, muszą pogodzić się z tym, ze będą musieli niekiedy popaść w pułapkę, jaką zastawia na nich sam styl”. Na szczęście autorka ma tego świadomość, nie ulega własnej retoryce i panuje nad językową ekspresją. Po wybuchowym, w sensie formy tomiku Człap story, poetka zaczyna wiersze coraz bardziej kondensować. Wiersz brudnopis może być odczytany jako wyraz świadomości tej pozornej łatwości pisania, bo „niepotrzebne bajki szyje się z metra”. Mirka Szychowiak na łatwiznę nie idzie, bo w przypadku tej dykcji konkret służy precyzji i klarowności sensu; nie tylko potrafi świetnie pisać, ale i skreślać.
     Zapisany z charakterystyczną wirtuozerią, a momentami wręcz brawurą, tomik poezji Jeszcze się tu pokręcę nie pozostawia cienia wątpliwości, poetka oddaje się w ręce czytelnika „gotowa / na każdą czystkę, najbardziej intymne / przeszukanie.” Więc zróbmy to delikatnie, z wyczuciem i uszanujmy intencję.
    
    

wtorek, 1 września 2015

Nie mówi się

Wyjdź z tej fabryki metafor i powiedz coś
po prostu, ty zimna suko; znów się schowałaś
w tych nierównych zwrotkach, namierzasz 

mnie jak snajper, ale tym razem zadrży ci ręka,
bo już wiesz, że to nie jest tylko twoja wojna.

Dzień przepłynął przez nią, pozacierał wszystkie
ślady, zostawił w spokoju, pozornie bezpieczną.
Jej się ta wojna na pewno nie opłaci, jeśli zostanie
coś żywego
czy potrafi zapomnieć o martwym?
 

Nie mówi się nikomu, jak ma umierać
i jak potem żyć.